Drzewa i Krzewy

Blogi => Angielskie ogrody => Odziedziczony ogródek

Barbara Teszler (Wszelkie prawa zastrzeżone / All rights reserved)
Mój dom należał kiedyś do kogo innego. To normalne. Właściciele byli dziwni, ale to można im wybaczyć. Jednak ogrodu nie...

Kiedy wprowadziliśmy się dwa lata temu, sąsiedzi przyszli nam podziękować za skoszenie trawy przed domem! Tragedia, ale to dość dobrze oddaje stan w jakim była wówczas zieleń dookoła. A dzielnica jest dobra i wszyscy mają zadbane, przykoszone malutnie angielskie ogródki. U nas chwasty kwitły lepiej i wyżej niż kwiaty, a nieprzycinane krzewy zarosły pół ogrodu.

Niemal 90% z tego odeszło już w niepamięć. Ogród powoli zaczyna przypominać to co sobie zaplanowałam. Właściwy ogród nie jest duży, ma może 10 metrów na dziesięć, z czego większośc to trawnik. Walka o trawnik to materiał na osobny post ;)

Największym problemem było usunięcie krzewów. Zajmowały one naprawdę dużo miejsca, zupełnie bez sensu posadzono również wiele roślin z długimi cierniami, co nie było mile widziane, bo mamy płoty, nie potrzebujemy ochrony wewnątrz. Usunięcie ich przypłaciłam własną krwią ;) Ale opłacało się.